Takie okrzyki można było usłyszeć po niedzielnym meczu Sarmaty, która podejmowała na własnym stadionie Mieszka Mieszkowice. Spotkanie było dość emocjonujące, oliwy do ognia dolewali zawodnicy Mieszka, którzy notorycznie podważali decyzje sędziego. Mecz rozpoczął się spokojnie, lecz z każdą minutą nabierał rozpędu za sprawą Sarmaty, która najwidoczniej postanowiła poprawić niekorzystny bilans spotkań na własnym boisku. Pierwszym ostrzeżeniem dla Mieszka było minimalne chybienie główką ponad bramką Krzysztofa Kieruzela. Chwilę później(ok. 4minuta spotkania) obok słupka uderzał Łukasz Olechnowicz. W 22 minucie Mieszko mógł odetchnąć z ulgą po minimalnym nie trafieniu z rzutu wolnego wykonanym przez specjalistę od takich sytuacji Wojtka Bonifrowskiego. Mieszko miał swoją sytuację w końcowych sekundach 1-szej połowy, jednak po świetnej interwencji Marcina Kamińskiego nie udało się Mu strzelić miejscowym bramki do szatni.
Druga połowa to już bardziej zdecydowana gra Doberskiej Sarmaty co nie mogło być udokumentowane bramką, jednak co się odwlecze to nie uciecze… pressing gospodarzy przyniósł efekt w 68 minucie kiedy to jedno z nieefektywnych wybić gości przejęli gospodarze i Łukasz Olechnowicz otworzył wynik spotkania. Sarmata nie spoczął na a laurach, wręcz przeciwnie, postanowił pójść za ciosem i dobić rywala i już po chwili Mieszko znów był w opałach gdy po składnej akcji strzał Wojtka Bonifrowskiego został sparowany na róg.
W międzyczasie zawodnicy Mieszka zapracowali dyskusją na kilka żółtych kartek, których mogłoby być zdecydowanie więcej… Na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu Damian Padziński pokazał jak należy strzelać z kąta „0” i po wymanewrowaniu bramkarza gości umieścił rogalem futbolówkę w siatce gości ustalając tym wynik spotkania na 2-0.
Wynik ten umiejscowił naszą Sarmatę na prestiżowym 1-szym miejscu, którego możemy być pewni jedynie przez tydzień z racji tego, że w następnym tygodniu pauzuje za rozegrany wcześniej mecz ze Spartą Węgorzyno (0-2 na korzyść Sarmatów).
Warty odnotowania jest również fakt, iż nasi Juniorzy rozgromili swoich rówieśników z Mieszkowic 10-0 w skróconym przez Sędziego meczu(trwającym w 1-szej połowie 30, a w drugiej 25 minut) ze względu na niepełny skład Mieszka, co z pewnością uchroniło Ich od jeszcze bardziej sromotnego pogromu.

Przygotował: Sebastian Czapiewski