Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu nikt nie dawał większych szans drużynie Sarmaty Dobra na odegranie jakiejś większej roli w V lidze, wielu spodziewało się, że ekipa z dobrej będzie jedynie dostarczycielem punktów dla innych drużyn, a jej miejscem będzie dolna cześć tabeli. Nawet trener Tomasz Surma wyraźnie od samego początku dosyć często powtarzał, że celem jest utrzymanie. Jak odmienna od tych przypuszczeń i założeń okazała się rzeczywistość okazało się kilka miesięcy później.
Warto wspomnieć, że w drużynie z Dobrej nie było żadnych wzmocnień przed sezonem, do Sarmaty powrócił jedynie bramkarz Sebastian Marciniak, a zespół opuścił dotychczasowy bramkarz Damian Brodowicz, natomiast jego miejsce zajął kończący wiek juniora Marcin Kamiński Już w pierwszej kolejce Sarmacie przyszło się zmierzyć z walczącej w ubiegłym sezonie o awans Odrą Chojna, nie więc co się dziwić, że w Dobrej nikt nie spodziewał się, aż tak dobrego początku sezonu dla beniaminka. Sarmata pokonała faworyta, a wynik 4-0 dawał nadzieję na to, że ten sezon nie koniecznie musi być tylko, jak się dużo obserwatorów spodziewało walką o utrzymanie. Pierwsza porażka nadeszła dosyć szybko, bo już w następnej kolejce zespół z Dobrej uległ 2-0 Orłowi Trzcińsko-Zdrój. Następnym meczem były derby powiatu łobeskiego, z węgorzyńską Spartą. Sparta Węgorzyno awansowała razem z Sarmatą, z tym że na pierwszym miejscu, dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich spotkań i to właśnie Sparta była stawiana nawet w gronie drużyn, które mogą powalczyć o awans. W poprzednich sezonach w okręgówce lepsza okazywała się drużyna z Węgorzyna, ale w V lidze po pięknej bramce z przewrotki Padzińskiego i lobie Olechnowicza wyjaśniło się kto jest aktualnie najlepszą ekipą w powiecie łobeskim, mecz zakończył się wynikiem 2-0.
W międzyczasie przyszedł remis 1-1 z innym beniaminkiem Osadnikiem Myślibórz i mecz, który można nazwać lekcją gry dla przeciwnika - 4-1 ze Spartą Gryfice, która jak się później okaże będzie jednym z głównych przeciwników doberskiej drużyny w walce o awans, to właśnie po tym meczu drużyna z Gryfic zaczęła swój marsz w górę tabeli. Po tym spotkaniu Sarmata wskoczyła na drugie miejsce w tabeli. Chyba to zwycięstwo spowodowało, że zawodnicy z Dobrej poczuli się zbyt pewnie i już w następnym tygodniu doznali druzgocącej porażki 1-3 na własnym boisku ze Stalą Lipiany. Jak się później okazało, porażka ta podziałała jedynie motywująco. Dobre wyniki ze szczecińskimi drużynami 4-2 i 2-1 ze Świtem, oraz remis z rewelacją jesieni GKS-em, gdzie bohaterem został bramkarz Sarmaty Marcin Kamiński wybraniając karnego, sprawiły że doberski beniaminek umacniał się w czubie tabeli. Porażka z Arkonią, która co tu dużo ukrywać była bardzo pechowa, bo Sarmata bramkę na 2-1 straciła w ostatniej minucie poskutkowała tym, że straciła ona druga pozycję w tabeli. Następny pojedynek to 3-0 z Kłosem i ponownie pozycja v-ce lidera, ale już tydzień później można było usłyszeć krzyk skandujących kibiców - "Lider, lider Sarmata". Rewelacyjny beniaminek z Dobrej, jak została nazwana Sarmata przez Głos Szczeciński objął prowadzenie w tabeli, jak historia pokaże później nie miał już chęci go nikomu oddać, nawet na chwilę. Do końca rundy jesiennej zostały rozegrane już tylko dwa mecze, w których lider zwyciężał 2-0 z Wodą i 3-0 z Polonią, natomiast z powodu złych warunków atmosferycznych spotkanie z Kluczevią zostało przełożone na wiosnę.
Drużyna Sarmaty miała bardzo pracowity okres przygotowawczy, liczne sparingi, treningi kilka razy w tygodniu i obóz w Międzywodziu, miały duży wpływ na wyniki. Co chyba najważniejsze do drużyny dołączyło dwóch zawodników lokalnego rywala - Sparty Węgorzyno, byli to jej najlepszy strzelec Wojciech Kliś, oraz doświadczony obrońca Piotr Grochulski.
Sarmata z wielkim impetem rozpoczęła sezon od czterech wygranych - 4-2 z Kluczevią, gdzie już dał o sobie znać nowy nabytek - Kliś, zdobywając bramkę. 2-0 z Odrą, 5-3 po wielkiej gonitwie, w tym meczu Sarmata przegrywała już 3-1, oraz 3-2 z Osadnikiem. Taki początek sezonu spowodował, że coraz więcej drużyn zaczęło zazdrościć takiej postawy drużynie z Dobrej. Najlepiej świadczył o tym artykuł zamieszczony w Głosie Szczecińskim przed meczem z druga w tabeli Spartą Gryfice, gdzie kilku trenerów i zawodników drużyn V ligowych wypowiadało się jedynie negatywnie o Sarmacie, jeden z nich powiedział nawet, że byłby to wstyd jakby drużyna z Dobrej awansowała. Następny mecz to jak już wcześniej wspomniałem pojedynek z drugą w tabel Spartą Grydice, piłkarze z Dobrej bardzo chcieli pokazać, że cała ta nagonka na ich klub jest błędna, ale niestety zabrakło szczęścia pod bramką przeciwnika i drużyna z Gryfic wywiozła z Dobrej 3 punkty wygrywając na terenie lidera 2-0. Następne zwycięstwo to rewanż w Lipianach za porażkę jesienią w takim samym stosunku 3-1 i 3-0 z Iskierką. Kolejne trzy mecze to chyba najtrudniejszy okres w sezonie dla Sarmaty, dwie porażki, aż po 4-0 przeplatane równie okazałym zwycięstwem 6-0 z GKS-em, spowodowały, że coraz więcej kibiców zaczęło się obawiać o formę zawodników z Dobrej, bo tak wysokich porażek Sarmata nie odniosła od kilku lat.
Po porażce z Arkonią zawodnicy pokazali charakter i odrzucając w niepamięć domniemany kryzys rozpoczęli swój zwycięski marsz po awans. 5-1 z Kłosem Pełczyce, 3-0 z Mieszkiem i jedna z najpiękniejszych chwil ostatnich lat na doberskim stadionie 7-0 w derbowym meczu ze Spartą Węgorzyno sprawiły, że na mecz z Wodą do Choszczna kibice z Dobrej jechali z szampanami. Właśnie w Choszcznie drużyna Sarmaty zagrała chyba swój najcięższy mecz w sezonie, grający pod wielką presją podopieczni Tomasza Surmy musieli zwyciężyć, bo nie mieli co liczyć na to, że stargardzka Kluczevia zgubi jakieś punkty w meczu z Polonią. Sarmata po bramkach Bonifrowskiego i Klisia pokonała Wodę 2-1, a świętowanie awansu rozpoczęte już w Choszcznie zakończyło się w Dobrej o wczesnych godzinach porannych. W ostatnich dwóch meczach trener Surma dał pograć zawodnikom, którzy nie mieli zbyt wielu szans na grę w sezonie, ale nie można powiedzieć, że w jakiś sposób te mecze zostały odpuszczone przez drużynę z Dobrej, nikomu nie można było odmówić walki i starania się oj ak najlepszy wynik. Ostanie mecze zakończyły się wynikami 1-1 z Polonią i porażką na pożegnanie V ligi 2-1 z Kluczevią.
Statystyki:
Miejsce w tabeli - 1
Punkty - 63
Zwycięstw - 20 (10)
Remisy - 3 (2)
Porażki - 7 (3)
Bilans bramkowy - 74-35 (44-16)
*w nawiasie podane statystyki z własnego boiska
Najlepsi strzelcy:
Wojciech Kliś - 21 (11 dla Sparty Węgorzyno)
Wojciech Bonifrowski - 18
Krzysztof Kieruzel - 13
Juniorzy
Nie sposób nie wspomnieć o juniorach Sarmaty, którzy tak samo jak ich starsi koledzy zdobyli mistrzostwo V ligi i w następnym sezonie będą występować w I klasie juniorów. Tak dobra pozycja była dużym zaskoczeniem nawet dla trenera Jarosława Jaszczuka, który przed rozpoczęciem sezonu twierdził, że pozycja w środku tabeli będzie sukcesem. Największym mankamentem drużyny było to, że ponad pół składu mieszka w internatach i zawodnicy nie mają możliwości wspólnego trenowania w tygodniu. We znaki w tym sezonie dało się to, że piłkarze od wielu lat grali razem już od drużyny trampkarzy, szkoda tylko że w następnym sezonie odejdzie, aż pięciu zawodników z powodu wieku. Miejmy jednak nadzieje, że ich młodsi koledzy równie dobrze będą sobie radzili już w nowej lidze, a i do tego jeszcze przez wiele lat drużyna juniorów będzie wychowywała następców dla drużyny seniorskiej.
Statystyki:
Miejsce w tabeli - 1
Punkty - 67
Zwycięstw - 22 (11)
Remisy - 1 (1)
Porażki - 5 (1)
Bilans bramkowy - 94-24 (55-9)
*w nawiasie podane statystyki z własnego boiska
Oldboje
Również bardzo sezon zaliczyli zawodnicy najstarszej formacji Sarmaty - Oldboje. Dobersy weterani boisk zajęli 5 miejsce w tabeli na 12 drużyn z 33 punktami na koncie. Wielka szkoda, że nie udało się utrzymać pozycji lidera jaką zajmowali po rundzie jesiennej, jednak problemy z zebraniem najmocniejszej kadry na każdy mecz spowodowały, że drużyna z Dobrej musiała nieraz uznać wyższość rywali. Mimo wszystko miejsce to, jest dużym sukcesem i częścią jednego z najlepszych sezonów w historii klubu.
Sarmata Dobra spisywana przez wielu na początku sezonu na straty dokonała niemalże dla wielu niemożliwego - awansowała do IV ligi. Jest to największy sukces w 63 letniej historii klubu.Miejmy nadzieję, że niewiele gorzej drużyna z tak małej miejscowości jak Dobra poradzi sobie na IV ligowym froncie.


Autor: Łukasz Korzonek Źródło/ www.sarmatadobra.com